Mój blog o Linuksie, Gimpie i całkiem innych sprawach.
Random header image... Refresh for more!

Kurs on-line

Trafiłam przy czytaniu nowinek na stronę OpenZone gdzie mozna będzie się nauczyć korzystania z Edytora Tekstu z Open Offica. Tam jest też Word, ale Worda to każdy prawie uczy się w szkole, albo gdzieś tam. Już są początkowe lekcje, na razie faktycznie podstawy, zobaczę, co będzie później. Większych kłopotów z OO nie mam, tylko ostatnio miałam kłopot z wstawieniem i edycją Fontworka. To znaczy, wstawienie, łatwe, ale edycja jakaś dziwna, w dodatku to był tekst z Worda.
Piesek ma się doskonale, futro mu powoli odrasta.
W szkole – dołączyłam do Samorządu Szkolnego. A i z kolegą będziemy robić stronę naszej szkoły. No, może nie tak całkiem wszystko, bo na serwerze (www.110mb.com) są szablony, ale zobaczymy, jak to będzie.
Mama miała chwilkę i ściągnęła taki wynalazek LUbuntu, co to niby na starsze kompy miał się nadawać. Może i na starsze, ale nie na naszego. Tym razem zakończyło się czarnym ekranem i kursorem. Kursorem nawet dało się ruszać, a następnie reset, żeby wyjść z tego cuda. Mama obiecała, że jak będzie trochę czasu, to zainstalujemy Debiana, bo miejsce jeszcze sie znajdzie. Jeśli Debian będzie pracować dobrze i można będzie go ładnie skonfigurować, to któryś system poleci z dysku, zobaczymy. :D

Wrzesień 10, 2009   4 Comments

Czcionki w OO i Wordzie

Mama dostała tekst na próbę do poprawienia. Napisany w Wordzie (.doc), czcionką Calibri. Literki z Visty. Otworzyło się to całkiem ładnie w Open Office. Widziałam, jak się fajnie korektę robi w OO. W „rejestruj zmiany”. Ale można rejestrować zmiany i je pokazywać na ekranie, albo schować. Jak się je schowa, to wtedy ładnie widać, jak cały dokument wygląda. I można dalej poprawiać, a OO i tak zmiany zapisuje. No nic. Mama zrobiła, ale czcionka nie taka przecież. No to w Net i już mamy calibri dodaną. Tylko, że ten dokument przerobiony na tą czcionkę w całości – wyglądać zaczął przeokropnie!. No to co zrobić? Niestety, przejść na XP, otworzyć w Wordzie – i tak by trzeba było, bo nie całe formatowanie dało się zapisać. Doprowadziła mama to do porządku i zapisała szczęśliwie. Ale w Wordzie już nie jest tak wygodnie robić poprawki. Zmiany zapisuje, ale nie mozna sobie ich schować. Mozna porównać, lub scalić dokumenty. Nie jest to zbyt wygodne.
W końcu mama zrobiła dwie wersje:
1/ w calibrii, jak było, w Wordzie,
2/ w OO w verdanie
i wysłała obydwie. I teraz czeka… i się denerwuje, brrr
Dlaczego o tym piszę? Bo wychodzi, że jeszcze nie wszystko można tak samo używać w Windzie i w Linuksach, niestety, szkoda, bo ten mamy tekst ładniej wyszedł w OO i verdanie…
Jutro na 9:00 do szkoły, to jeszcze dostałam pozwolenie posiedzieć, ale juz muszę iść spać.

Wrzesień 2, 2008   3 Comments